Dzien dobry ...
Dzis zaczynam tak oficjalnie poniewaz nie mam nastroju od wczoraj jestem zla, a zarazem smutna...
Wczoraj umowilam sie z kolezanka, ze rano dam jej moje prace do oddania, ale oczywiscie rano zaspalam ... Dziekuje bardzo ... Aha i prace nie oddane...
To nie jest jeden powod... Drugi to taki, ze jak zawsze cos musi by nie tak. Wzoraj najpierw byly plany, ze ja i Pan M. spotkamy sie po szkole, ale wyszlo tak, ze nie ide bo sie zle czuje... Wie od razu pelna entuzjazmu i radosci na moj nowy plan przedstawiam Mojemu Mezowi... On zas pisze, ze nie moze rano przyjechac, a ja w poludnie nie moge... chce w koncu wrocic do zdrowia...bylam smtna a zla... troszke dalej jestem...
Czasami ludzia sypie sie to kruche zycie i ciezko jest je naprawic. Taka jest moja teoria. No nic rano budzac sie oczywiscie wzbudzilo sie we mnie poczucie winy, czytajac te wieczorne sms-y. Bylo w nich tak jakby tyle wurzutu i smutku, a takze zwalenie winy na siebie i ze on wszystko musi zepsuc ... No nic mam tylko jedno pytanie: Dlaczego nie moze byc tak jak wczesniej? Pytam sie dlaczego...
Wczesniej byly niegrzeczne, mrasne sms-ki, a teraz smuteczek. Pomozcie mi znalezc odpowiedz na to pytanie...
Miłego dnia Kochani ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz