...
Ciag dalszy uwazam za rozpoczety.
wiec tak w piatek ogladajac ten mecz bylam skolowana gra Polakow... Jak tak mozna 1:1... dramat... Dobra ale to nie jest blog o sporcie ani nic w tym stylu... Caly wieczorek pisalam z Moim Mezem... Tak jest codziennie, ale ostatnio caly czas jako pierwsza usypiam, bo jestem tak padnieta...
Sobota jak zawsze byla spedzona na sprzataniu... W niedziele mialy byc chrzciny mojej kuzyneczki takiej malej, slodkiej, wiec sprzatanie bylo bardzo szczegolowe... Wieczorkiem polozylam sie padnieta i zasnelam ... Wnocy mialam straszne koszmary nie wiem skad sie one wziely... Pokazal mi sie obraz jak jechalam ze znajomymi gdzies za granice, bo w Pl cos sie dzialo. Wracajac mama znow mnie wyslala za granice, ale ja wolalam z nimi zostac, bo nie wiedzialam co dzieje sie w kraju. Aniestety zawsze jestem ciekawska... Wracajac byla noc pilnowalam brata i mama kazala nam sie ukryc kolo garazu z bratem... Ta niepewnosc mnie zabijala od srodka... Nagle mama byla gdzies w ogrodzie przejechal jakis samochod podajze Niemcow i zabrali mame... cos takiego jak tajna policja... Nie wiem jak to nazwac. Ja z bratem siedzielismy cicho, ale gdy samochod wyofywal to lampy nas oswietlily wydaly sie... Zabrali mnie i brata wraz z mama gdzies do jakiegos domu. Bardzo nowoczesnego. Kazali byc nam tam gospodyniami... Bylam zdezorientowana... Mama zaplanowala plan ucieczki wiec wieczorem gdy wszyscy byli na zmianie to ja z bratem lochami ucieklismy do centrum miasta wychodzac ktos przylozyl mi pistolet do glowy... obudzilam sie... Ulga ze ten koszmar sie skonczyl...
Niedziela, jak niedziela kosciol i przygotowania do chrzcin powoli juz sie konczyly tylko jeszcze trzeba sie ogarnac... zjehala sie rodzina jak zawsze pelno zdjec bylo robione... Ucierpial tylko na tym moj maz, bo prawie wg dla niego czasu nie mialam , ale bylam z nim duchem... w jego serduszku... Noc spedzona spokojnie... Rano strasznie brzuch mnie bolal nie spalam od 4 rano... zwijalam sie z bolu... jeszcze kolanem nie moglam ruszac nie wiem o sie dzialo... Spedzilam ten dzien w domu nie mialam sil isc do szkoly jutro niestety sie wybiore bo musze prace i zadania pooddawac. Caly dzien bylam z moim kochaniem... tylko bawilam sie chwilami w mamusie, bo pilnowalam najpierw jednej kuzynki, a przed chwila skonczylam ilnowac drugiej... Moj Maz tak pieknie pisze na blogu, ze to wszystko czasem nie wydaje sie prawdziwe. Jest jak bajka, ale to jest nasza wspolna rzeczywistosc. Planowana przyszlosc obecna terazniejszosc i dawna przeszlosc. to co zle wypadlo z mej pamieci. Mam miejsce tylko dla mych pieknych wspolnych chwil z Moim Misiem...
Buziaki ♥
Kolorowych snow Miski :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz