niedziela, 22 lipca 2012

Obawy i pomoc Mojego Misia :-*

Witam Was :-* Dzis nietety nie mam humorku. Jak myslicie kto mi go zepsul. Tak moj ojciec znow sie czepial nie daje mi spokoju. Wczoraj znow poklocilam sie z mama nikt nie rozumie mojego zycia to jest okropne i bez sensu ... Ale czasami przeciez musza mnie zrozumiec teraz sb jade i pisze do Was mam nadzieje, ze to za niedlugo minie. Ze w koncu zrozumieja co sie dzieje. Ze kocham Mojego Meza. Ze nigdy go nie opuszcze i to z nim chce spedzic reszte mojego tz naszego zycia. Wracajac do wieczora gdy bylo posprzatane myslalam, ze dadza mi chwile spokoju. A tu jeszcze zrob to zrob to. Tylko mnie to denerwuje. Wieczorem znowu przezylam kryzys i to przez moje paranoje. Balam sie zasnac, czulam, ze zle emocje do mnie wracaja tak szybko naplywaja... Dusilam sie w swoim pokoju. Gdzie sie nie popatrzylam tam ciagle mialam zle skojarznia i czeste obawy. No ale cos poradzic czasami psychika ludzka jest silniejsza od nas samych. Na szczescie mam Swojego Chlopaka, ktory jet tak kochany, ze mi pomogl to wszystko przetrwac. Pomogl mi to przezwyciezyc i sie uspokoic. Mowil do mnie tak czule i delikatnie. Nie balam sie. A tak prawdziwie i szczere mowiac ma do tego predyspozyje, by byc psychiatra, by ksztalcic sie w tym zawodzie. Jest badzo wrazliwy na czujes uczucia i potrafi je szybko odgonic. Dzieki niemu moja noc byla spokojna. Czulam sie jakbym byla wtulona w jego ramiona i jakby glaskal mnie swoimi dlonmi po wlosach. Czulam jego oddech. Bylam bezpieczna. Budzac sie rano mialam mile mysli. Bylam bardzo radosna i wiedzialam, ze czuwa przy mnie. Budzac sie ok. 6.30 nie widzialam co ze sb zrobic i pomyslalam, ze wybiore sie do kosciola. Moze to pomoze na moje obawy. No i teraz jade do domciu,  a potem do pracy. Zobaczymy jak dalej potoczy sie to wszytko. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze ;-) Milego dnia :-D
Buziaki :-*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz